

[TRANSKRYPCJA PODCASTU]
Dietetycy mogą płacić znacznie mniej podatków, jeżeli tylko załapią się na zwolnienie z VAT za swoje usługi, w szczególności za konsultacje dietetyczne. To właśnie one, pod pewnymi warunkami mogą korzystać z zerowego VATu. Niestety skarbówka zasadza wiele pułapek, w które wyjątkowo łatwo wpaść. O tym, jakie warunki trzeba spełnić i na co trzeba uważać, opowiem w dzisiejszym odcinku.
Witam w podcaście Niezbędnik Przedsiębiorcy.
Ja się nazywam Jarosław Badowski, jestem doradcą podatkowym i wspólnikiem w biurze rachunkowym BD Partner.
W tym podcaście staram się w prosty sposób opowiadać o tym, jak założyć i prowadzić firmę w Polsce oraz co robić, aby płacić jak najniższe podatki bez narażania się na problemy ze strony Urzędu Skarbowego.
Niezbędnik Przedsiębiorcy kierowany jest zarówno do osób, które już prowadzą swoją działalność gospodarczą, jak i do przyszłych przedsiębiorców. Zapraszam do słuchania.
Witam w piątym odcinku mojego podcastu. Pełny odcinek o vacie dla wszystkich pojawi się niedługo w moim podcaście, a dzisiaj skupimy się tylko na dietetykach, a konkretnie na tym:
Branża dietetyczna to branża którą bardzo lubię, obsługuje dietetyków, miałem też swój udział przy tworzeniu takiego kursu o nazwie “przedsiębiorczy Dietetyk”, o którym możliwe że wielu dietetyków słyszało. W ogóle bardzo polecam całą aktywność dziewczyn z przedsiębiorczego dietetyka, które właśnie pomagają dietetykom stawać się rentownymi firmami i myśleć o tym zawodzie właśnie z takiej biznesowej perspektywy. Ja natomiast skupiam się na pomocy od strony podatkowej i księgowej.
I uważam że ta pomoc jest potrzebna, ponieważ dietetycy od początku nie mieli łatwo z prawem podatkowym i pewne kwestie musieli mówiąc wprost wywalczyć sobie z urzędami skarbowymi czy z Krajową Informacją Skarbową. Byli po prostu byli traktowani jako taka grupa, z którą nie wiadomo do końca co zrobić. A jak czegoś nie było wiadomo, to wiadomo było że skarbówka będzie interpretować przepisy na swoją korzyść, a nie na korzyść przedsiębiorców.
Mówię tutaj przede wszystkim o możliwości korzystania z takiego zwolnienia w podatku VAT, które dotyczy usług w zakresie opieki medycznej, świadczonych przez osoby wykonujące zawody medyczne. Najpierw nie wiadomo było, czy dietetycy to zawód medyczny, potem skarbówka nie chciała się zgodzić na zwolnienie w przypadku świadczenia konsultacji online, a teraz próbuje ograniczyć działanie zwolnienia tylko w przypadku udzielania konsultacji na rzecz chorych pacjentów. Istna masakra jak na tak proste wydawałoby się przypadki.
Ale zacznijmy sobie po kolei…
Jingle
Gdy prowadzimy działalność gospodarczą, na przykład jako dietetycy, to zawsze stajemy przed takim dylematem czy powinniśmy zarejestrować się jako tak zwani czynni podatnicy VAT. Z jednej strony to jest pytanie czy musimy to zrobić – bo czasem możemy się nie rejestrować, a czasem musimy zrobić to od razu. Z drugiej strony jest też pytanie – czy nam się to opłaca i w ogóle jak rejestracja albo jej brak wpłynie na opłacalność naszego biznesu.
Odpowiedź na to drugie pytanie, akurat w przypadku dietetyków jest raczej prosta – w większości przypadków rejestracja do VATu wpływa niekorzystnie na taką działalność bo powoduje to, że do większości sprzedawanych usług czy towarów, po prostu musicie doliczać do Waszych cen jeszcze podatek VAT. Czyli zamiast sprzedać coś za 100 zł, sprzedajecie to za 123 zł, bo doliczacie np. 23% VATu.
To sprawia, że jeżeli konkurujecie ceną z innymi firmami które do VATu się nie rejestrowały, to na starcie jesteście na przegranej pozycji, bo Wasze ceny będą po prostu wyższe lub jeżeli zachowacie takie ceny jak konkurencja – to zostanie Wam z nich znacznie mniej do Waszej dyspozycji, ponieważ będziecie musieli zapłacić ten VAT z kwoty, którą dostaliście od klienta.
Swoją drogą nie wiem czy wiecie, ale wpływy z podatku VAT to główny dochód budżetu Państwa. Idea tego podatku jest taka, że pokrywa go ostateczny konsument, czyli na przykład my kupując sobie jedzenie, ubrania i wszystko co potrzebne do życia. W tych cenach zawsze ukryty jest VAT, który później sklepy, czyli przedsiębiorcy, przekazują do urzędów skarbowych.
Oczywiście w różnych branżach sytuacjach może być różnie. W wielu przypadkach, szczególnie kiedy sprzedajemy coś do innych firm, też vatowócw, to ta rejestracja będzie dla nas opłacalna, ponieważ pozwala nam na odliczanie VAT z zakupów, które zrobimy na potrzeby firmy, a jednocześnie nasz kontrahent daje nam ten VAT niejako w gratisie. Ale to rzadko dotyczy dietetyków. Większość dietetyków świadczy swoje usługi dla osób prywatnych – a ich interesuje to, ile realnie wydadzą swoich pieniędzy na jakąś konsultację lub produkt. Mają to gdzieś ile Wy tam z tej kwoty zapłacicie VATu, podataku dochodowego czy składek ZUS. Dlatego jeżeli zależy Wam, żeby z tej kwoty jak najwięcej zostawało w Waszej kieszeni, to musicie uzbroić się w niezbędną wiedzę, aby zrobić to świadomie i bezpiecznie.
Zatem skoro wiemy, że Wam jako dietetykom w większości przypadków nie opłaca się rejestrować do VATu, to pozostaje nam odpowiedzieć na pytanie – czy mimo że nie chcemy, to musimy? I tutaj kwestia jest już dużo bardziej skomplikowana.
Jingle
Zaczniemy sobie od zasady ogólnej, a brzmi ona tak, że jeżeli ktoś zaczyna wykonywać działalność gospodarczą, to musi zarejestrować się do VATu i płacić ten podatek, chyba że korzysta ze zwolnienia – czyli albo osiąga przychody roczne maksymalnie w wysokości 200 tysięcy złotych (i to jest zwolnienie z artykułu 113), albo wykonuje takie konkretne czynności, które zawsze są zwolnione z VAT bez względu na kwotę (i to jest zwolnienie z art. 43).
Jak ktoś nie łapie się na te zwolnienia, to najczęściej musi zarejestrować się do VATu i po prostu ten podatek pobierać od klientów i przekazywać do urzędu skarbowego.
No dobrze, ale co zrobić i w ogóle skąd wiedzieć, czy na któreś z tych zwolnień się łapiemy?
W szczególności, że oba te zwolnienia mają pułapki zastawione na dietetyków.
Zacznijmy od tego zwolnienia dla małych podatników, czyli z tym limitem przychodowym do 200 tysięcy złotych. To nie jest wcale taka mała kwota. Oczywiście powinna być wyższa, bo już wiele lat nie była podnoszona mimo drastycznego wzrostu cen przez ostatnie lata, no ale póki co jest jaka jest i z tego co wiem, to nie ma na razie w planach podnoszenia tego limitu.
Pamiętajcie, że mówimy tutaj o przychodzie, czyli tak naprawdę o sumie naszych zarobków, bez odejmowania kosztów. Nawet jeżeli ktoś handluje na przykład spadochronami (to podobno całkiem droga rzecz, taki sprzęt dla spadochroniarzy może kosztować załóżmy 10 tysięcy złotych) to już sprzedając 20 takich zestawów będzie musiał wejść na VAT, nawet jeżeli wcześniej musi kupić te spadochrony i jego realny zysk jest dużo niższy.
No więc, w kontekście tego zwolnienia do 200 tysięcy mam dla Was trzy istotne wiadomości – dwie złe i jedną dobrą.
Zacznę od złych, tak lubię najbardziej.
Pierwsza zła wiadomość jest taka, że trzeba bardzo uważać na to jak liczycie ten limit, ponieważ te 200 tysięcy o których mówiłem ja i o których jest masa artykułów w Internecie, to jest kwota przypadająca na firmy które działają pełny rok kalendarzowy. Jeżeli rozpoczynacie działalność gospodarczą nie 1 stycznia, a na przykład 1 lipca (chociaż pierwszego dnia miesiąca się nie opłaca – o tym mówiłem w odcinku dotyczącym składek ZUS). Ale dla uproszczenia przyjmijmy 1 lipca – to ten limit nie wynosi już 200 tysięcy, a połowę, czyli 100 tysięcy, bo została tylko połowa roku. Zawsze limit przeliczamy z dokładnością do jednego dnia. W Internecie znajdziecie dokładne kalkulatory i polecam ich użyć żeby wiedzieć jakiego limitu pilnować. Kwotę przychodów liczymy bez potencjalnego VATu i też bez odejmowania podatku dochodowego czy składek ZUS.
Druga zła wiadomość jest taka – i to jest naprawdę istotne dla dietetyków, że nie wszyscy oraz nie wszystkie usługi mogą korzystać z tego zwolnienia. Dokładnie tak – jeżeli wykonacie chociaż jedną usługę zakazaną, albo sprzedacie jeden zakazany towar, to z automatu tracicie zwolnienie z VATu i musicie jak najszybciej zarejestrować się w urzędzie skarbowym. Po czym, żeby wrócić do tego zwolnienia, musi minąć przynajmniej jeden pełny kalendarzowy rok. Czyli jeżeli wykonaliśmy zakazaną usługę w lutym 2024 roku, to do zwolnienia będziemy mogli wrócić dopiero od stycznia 2026 roku, o ile w 2025 roku nie przekroczymy też limitu 200 tysięcy. Pamiętajcie cały czas, że to jest zwolnione stworzone dla małych podatników, żeby po prostu ułatwić im życie.
Pełnej listy zakazów nie będę Wam przytaczać, bo staram się szanować Wasz czas. Ona jest do sprawdzenia w ustawie o VAT i w załącznikach do niej (Kliknij tutaj, aby poznać zakazy). ALE, nie mówiłbym o tych zakazach, gdyby miały Was nie dotyczyć.
Niestety jest jeden rodzaj usług, który już od pierwszej sprzedaży powoduje, że musicie zarejestrować się do VATu – i są to usługi w zakresie doradztwa.
Tak jest, dobrze słyszeliście. Jeżeli doradzacie, to musicie zarejestrować się do VATu. CHYBA ŻE, załapiecie się na drugi rodzaj zwolnienia, ale o tym zaraz.
Zazwyczaj w prawie podatkowym jest tak, że jeżeli w ustawie jest jakieś słowo, które może być niejasne lub mieć wiele znaczeń, to wprowadza się konkretną definicję tego słowa, żeby zarówno przedsiębiorca jak i urząd skarbowy wiedzieli jak je rozumieć.
Niestety w przypadku usług w zakresie doradztwa w ustawie o vat takiej definicji nie ma. Trzeba zatem kierować się definicją ogólną, słownikową. A według Słownika Języka Polskiego PWN doradztwo to po prostu udzielanie fachowych porad.
Jeżeli zatem Wasze usługi to udzielanie fachowych porad klientom, to co do zasady powinniście zarejestrować się do VATu.
Dlatego jeżeli ktoś chce zachować prawo do tego zwolnienia, to na przykład zamiast doradztwa, mógłby sprzedawać gotowy jadłospis, plan żywieniowy, ebooki dietetyczne, udzielać szkoleń, nagrywać kursy, webinary itp. Tak aby po prostu to nie było typowe doradztwo.
Aktualnie też urzędy skarbowe lubią nazywać konsultacje dietetyczne dla zdrowych pacjentów coachingiem żywieniowym. A było parę interpretacji indywidualnych, w których Krajowa Informacja Skarbowa zgodziła się z wnioskodawcą, że coaching to nie doradztwo. Ale te przypadki akurat nie dotyczyły dietetyków, także tutaj na pewno dietetycy mogą jeszcze powalczyć o własne interpretacje, żeby uzyskać potwierdzenie, czy mogą z tego zwolnienia skorzystać.
Na szczęście zwolnienie podmiotowe, czyli to do 200 tys. zł, to nie jedyne potencjalne zwolnienie z VAT dla dietetyka. Jest też jeszcze zupełnie osobna kategoria zwolnień, o której wspomniałem, czyli ta zwalniająca konkretne czynności. W kontekście dietetyków mówimy o zwolnieniu z VAT usług w zakresie opieki medycznej. Ale zanim zagłębię się w ten temat, to powiem Wam tą jedną dobrą wiadomość, która dotyczy zwolnienia do 200 tysięcy złotych.
A chodzi o to, że jeżeli załapiemy się ze swoimi konsultacjami na to zwolnienia dla opieki medycznej, to przychody za te usługi nie wliczają się do limitu tego drugiego zwolnienia, do 200 tys. zł. Więc jeżeli na przykład jesteśmy dietetykami, spełniamy warunki do zwolnienia w zakresie opieki medycznej, ale dodatkowo chcemy wypuścić ebooka, sprzedawać kursy, szkolenia, mieć jakąś współpracę reklamową itp. to do tych 200 tysięcy złotych wliczamy tylko te pozostałe sprzedaże. Możemy udzielać konsultacji medycznych na 100 tysięcy złotych rocznie, a i tak dalej mieć do wykorzystania kolejne 200 tysięcy na pozostałe usługi, właśnie takie jak ebooki czy kursy.
Jest to świetna wiadomość dla osób, które właśnie chcą sobie rozszerzać działalność dietetyczną, a jednocześnie dalej pozostać na zwolnieniu z VATu.
Jingle
No właśnie, przyszedł czas żebyśmy sobie omówili drugie zwolnienie z VATu, bardzo istotne dla dietetyków. Podstawą tego zwolnienia jest art. 43 ustawy o VAT, w którym możemy przeczytać że zwalnia się od podatku, między innymi usługi w zakresie opieki medycznej, służące profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia, świadczone w ramach wykonywania zawodów takich jak lekarze, dentyści, psycholodzy, ale też w ramach zawodów medycznych o których mowa w ustawie o działalności leczniczej.
I teraz, żebyśmy mogli dobrze zrozumieć i zastosować to zwolnienie, to musimy sobie ten przepis rozbić na dwie bardzo ważne części i sprawdzić, czy w danym konkretnym przypadku spełnimy oba te warunki (i wtedy stosujemy zwolnienie), czy nie i wtedy musimy je ovatować lub spróbować skorzystać ze zwolnienia do 200 tysięcy złotych.
Zacznę od prostszego warunku – czyli tego dotyczącego nie jaka usługa jest świadczona, a raczej kto ją świadczy. I jeżeli ktoś jest lekarzem albo psychologiem, to dla niego sytuacja jest jasna, ponieważ te zawody są wprost wpisane w treść zwolnienia. Ale dietetycy wcale nie muszą być lekarzami, żeby prowadzić konsultacje dietetyczne. Dlatego też przepis dopuszcza, aby były to inne osoby wykonujące zawody medyczne.
Oczywiste pytanie, jakie się teraz nasuwa to takie, czy dietetyka to zawód medyczny w rozumieniu tej ustawy? Bo jak wiemy, póki co dietetycy nie doczekali się swojej ustawy. Krąży gdzieś w Internecie przygotowany projekt ustawy o zawodzie dietetyka, ale póki co nie wszedł on w życie, więc dietetycy muszą opierać się na innych, mniej jasnych przepisach. W marcu 2024 wchodzi też w życie ustawa o niektórych zawodach medycznych, ale tak z kolei wspomnienia są tylko dietetycy pracujący w ramach publicznej służby zdrowia, więc nie Ci, którzy prowadzą swoje prywatne gabinety lub udzielają konsultacji online.
Żeby to sprawdzić, trzeba wejść głębiej w tę ustawę o działalności leczniczej, na którą powołuje się ustawa o VAT i poszukać, czy tam wpisani są dietetycy.
I okazuje się, że nie. A przynajmniej nie bezpośrednio. Ale to jeszcze nie znaczy, że jesteśmy na przegranej pozycji.
W ustawie jest napisane, że osoba wykonująca zawód medyczny oznacza osobę uprawnioną na podstawie odrębnych przepisów do udzielania świadczeń zdrowotnych oraz osobę legitymującą się nabyciem fachowych kwalifikacji do udzielania świadczeń zdrowotnych w określonym zakresie lub w określonej dziedzinie medycyny.
Czyli mamy odwołanie do jakichś odrębnych przepisów i jakichś fachowych kwalifikacji. I teraz ten biedny dietetyk musi sobie przeczesywać każdą dostępną ustawę, każde dostępne rozporządzenie czy przypadkiem nie ma tam jakichś przepisów, które uznałyby go za osobę godną do udzielania świadczeń zdrowotnych, żeby załapać się na miano zawodu medycznego.
Tutaj z pomocą przychodzą nam podatkowe interpretacje indywidualne, które Krajowa Informacja Skarbowa wydawała dla innych dietetyków w podobnych przypadkach. Na szczęście, większość tych interpretacji przedstawia uzasadnienie, dzięki czemu możemy dowiedzieć się, jakim tokiem rozumowania posługuje się KIS. I w ten sposób dowiadujemy się, że jest takie Rozporządzenie Ministra Pracy i Polityki Społecznej w sprawie klasyfikacji zawodów i do tego Rozporządzenia jest taki załącznik i w tym załączniku, pod numerem 2293 w grupie specjalistów do spraw zdrowia zostali umieszczeni właśnie dietetycy i specjaliści do spraw żywienia.
Ufff! Czyli jednak ktoś kiedyś sobie przypomniało Was, dietetykach i postanowił was umieścić na takiej długiej liście różnych zawodów obok lekarzy, dentystów czy pielęgniarek.
To teraz żebyśmy wszyscy wiedzieli gdzie aktualnie jesteśmy. Sprawdziliśmy najpierw ustawę o VAT, tam dowiedzieliśmy się, że ze zwolnienia może korzystać przedstawiciel zawodu medycznego zgodnie z definicją zawartą w ustawie o działalności leczniczej. Weszliśmy do tej ustawy, tam była informacja że żeby spełnić tę definicję to na podstawie odrębnych przepisów trzeba być uprawnionym do udzielania świadczeń zdrowotnych i posiadać odpowiednie kwalifikacje. I właśnie znaleźliśmy informację, że dietetycy na podstawie osobnego rozporządzenia są uprawnieni do udzielania świadczeń zdrowotnych.
Ale żeby móc reprezentować zawód medyczny, to to nie wystarczy. Potrzebne są jeszcze kwalifikacje – znów – na podstawie odrębnych przepisów.
I ponownie, znajdujemy kolejne rozporządzenie, tym razem Ministra Zdrowia w sprawie kwalifikacji wymaganych od pracowników na poszczególnych rodzajach stanowisk pracy i tam w pozycji 67. są wymienione wymagane kwalifikacje dla dietetyka. Nie przytaczam ich wszystkich, ale w większości przypadków uproszczona zasada jest taka, że jeżeli ktoś ukończył studia wyższe w zakresie dietetyki i ma tytuł przynajmniej licencjata, to znaczy, że według tego rozporządzenia ma wystarczające kwalifikacje do tego zawodu.
I teraz powoli zwijamy tę nitkę, którą rozciągnęliśmy po wielu przepisach i zmierzamy z powrotem do kłębka, czyli naszej ustawy o VAT.
Jeżeli jesteśmy wykształconymi dietetykami, to wiemy że mamy odpowiednie kwalifikacje, wiemy że jesteśmy uprawnieni do udzielania świadczeń zdrowotnych, więc wiemy w końcu że spełniamy definicję zawodu medycznego i tym samym spełniamy jeden z dwóch warunków, niezbędnych do zastosowania zwolnienia z VAT. Mam nadzieję, że jesteście jeszcze ze mną, cali i zdrowi, nie śpicie. Bo właśnie przechodzimy do tej trudniejszej części, czyli do drugiego warunku do zwolnienia – tego dotyczącego charakteru usługi.
Jingle
Jak pamiętacie, żeby usługi dietetyka mogły być zwolnione z VAT, muszą być wykonywane przez zawody medyczne – i to sobie omówiliśmy – ale też muszą być usługami w zakresie opieki medycznej, służącymi profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia.
I teraz znów, musimy sobie najpierw odpowiedzieć na pytanie, czym w ogóle są usługi w zakresie opieki medycznej. Oczywiście na próżno szukać tej definicji w ustawie o VAT. W zasadzie nie znalazłem takiej definicji w żadnych przepisach podatkowych. Dlatego znów trzeba odwołać się do różnego rodzaju interpretacji podatkowych i wyroków sądów w sprawach dotyczących właśnie zwolnienia z VAT.
I tutaj bardzo ważną rzecz powiedział Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej, mianowicie że opieka medyczna to usługi, które służą diagnozie, opiece oraz w miarę możliwości, leczeniu chorób lub zaburzeń zdrowia. Uwaga – Trybunał podkreśla, że pojęcia świadczenia opieki medycznej nie można interpretować w sposób, który obejmuje świadczenia medyczne realizowane w innym celu niż te wcześniej wymienione.
Polskie organy podatkowe, w ślad za tymi unijnymi, twierdzą, że czynności, których celem nie jest ochrona zdrowia, nie mogą być uznane za świadczenia opieki medycznej i nie mogą podlegać zwolnieniu z VATu.
Zatem z tego zwolnienia mogą korzystać tylko te usługi, które nastawione są na cel terapeturyczny lub profilaktyczny, a nie tylko ekspercki lub doradczy.
Jak pisałem artykuł właśnie w tym temacie już kilka ładnych lat temu na stronę doktora Damiana Parola, to tam podałem taki przykład, który nadal jest aktualny – a może nawet powinien zostać trochę zaostrzony. W opisie na YouTube i na mojej stronie zostawię Wam linki do tych artykułów.
A przykład brzmiał tak: Jan zwrócił się do dietetyka o pomoc w zrzuceniu zbędnych kilogramów, aby lepiej wyglądać na swoim ślubie.
W tym przypadku, taka usługa konsultacji lub opieki dietetycznej prawdopodobnie nie będzie uznana jako usługa w zakresie opieki medycznej. Zastosowanie powinna mieć pełna stawka 23% VAT.
Drugi przykład, z tym samym bohaterem: Jan zwrócił się do dietetyka o pomoc w zrzuceniu zbędnych kilogramów, ponieważ stwierdził, że brak poprawy jego nawyków żywieniowych może negatywnie odbić się na jego zdrowiu. Jan zdaje sobie sprawę, że nieprawidłowe odżywianie może prowadzić do rozmaitych chorób, takich jak np. otyłość, choroby krążenia, czy cukrzyca, dlatego stawia na odpowiednią profilaktykę i wczesne reagowanie.
Taka usługa konsultacji już ma dużo większe szanse na zostanie uznaną przez organ podatkowy jako usługa w zakresie opieki medycznej, służąca profilaktyce, zachowaniu, ratowaniu, przywracaniu i poprawie zdrowia. Dzięki czemu będzie podlegała pod zwolnienie z VAT.
Czyli widzicie, że przede wszystkim chodzi o cel usługi. Mimo że tak naprawdę rady udzielane przez dietetyka w obu przypadkach byłyby prawdopodobnie bardzo podobne.
Ostatnio nawet organy podatkowe starają się dodatkowo zawęzić stosowanie tego zwolnienia. Zaczynają twierdzić, że w zasadzie to sam cel terapeutyczny czy profilaktyczny może nie wystarczyć, kiedy pacjent przychodzi do dietetyka na konsultację zdrowy. Wtedy jest to coaching żywieniowy, a nie usługa medyczna. Czyli usługa medyczna będzie tylko wtedy, kiedy klient przychodzi już z jakąś chorobą i Wy jako dietetycy staracie mu się z tej choroby wyjść.
Ja osobiście uważam, że takie podejście jest zdecydowanie zbyt rygorystyczne. I za bardzo ma podstawy w przepisach. W ustawie o VAT jasno jest napisane, że profilaktyka też jest częścią usługi medycznej. A profilaktyka nie musi wiązać się od razu z występowaniem jakieś choroby. Nie wiem też, w jaki sposób urzędy skarbowe miałyby sprawdzać, czy Wasz pacjent przychodząc po poradę zdrowotną miał jakieś choroby, czy może był zdrowy. Z resztą – bardzo często sami tego nie wiecie, dopóki nie przeprowadzicie wywiadu medycznego, nie zapoznacie się z badaniami, wynikami krwi itp. A nie wyobrażam sobie, że przychodzi do Was klient i dopiero po wizycie ustalacie czy do ceny konsultacji ma być doliczony VAT czy nie.
Ale na pewno musicie mieć z tyłu głowy, że organy podatkowe w tym zakresie mocno cały czas mieszają. Chyba kiedyś ktoś z ministerstwa finansów musiał mieć nieprzyjemne doświadczenia z dietetykiem, że tak się na was uwzięli. Bo naprawdę niewiele branż ma tak niejasne przepisy podatkowy jak to dotyczy dietetyków.
To co na pewno mógłbym poradzić, to przede wszystkim zbierać od pacjenta jak najwięcej informacji, włącznie z celem wizyty, tak aby była ona nastawiona na poprawę zdrowia no i jeżeli rozpoznacie albo poinformuje Was o jakichś chorobach to na pewno warto to uwzględnić w notatkach, bo jest to czynnik dodatkowo potwierdzający, że świadczycie w danym przypadku usługę medyczną, a nie coaching żywieniowy.
Oprócz tego, w takim przypadku jak Wasz, kiedy jest bardzo dużo niejasności, przepisy wprost nie dają rozwiązania, tylko każą raczej gdzieś błądzić po przeróżnych przepisach żeby dowiedzieć się, czy zwolnienie z VAT wam przysługuje czy nie, to zawsze sugeruję wystąpić z własnym wnioskiem o wydanie interpretacji indywidualnej.
Ja już pomagałem wielu dietetykom w uzyskaniu takiej interpretacji i to jest o tyle dobre, że jeżeli odpowiednio napiszecie wniosek wraz z uzasadnieniem, dlaczego w waszym przypadku to zwolnienie W am się należy. To po pierwsze zostawiacie bardzo mało możliwości Krajowej Informacji Skarbowej żeby Wam odmówiła tego zwolnienia, a po drugie jak już Wam potwierdzi na piśmie tą możliwość, to taka interpretacja ma funkcję ochronną w przypadku ewentualnej kontroli z urzędu skarbowego. Więc uważam, że jest to naprawdę bardzo cenna rzecz, żeby posiadać taką indywidualną interpretację. Szczególnie, że tutaj mówię głównie o typowych konsultacjach medycznych, zdrowotnych od dietetyków. A przecież jeszcze często dodatkowo układacie jadłospisy, prowadzicie wielomiesięczne stałe współprace z klientami i to wszystko jest bardzo indywidualne. Nie zawsze wiadomo, co mieści się w tej definicji usługi medycznej, a co już z niej wypada.
Dodatkowo, co bardzo fajne, nawet jeżeli inne interpretacje zaczną być zmieniane na niekorzyść podatnika, tak jak to się powoli zaczyna dziać, to dopóki macie swoją własną interpretację, to dalej Was ona chroni dopóki oczywiście nie zostanie zmieniona albo nie wygaśnie z innej przyczyny.
Szczególnie, że jeszcze nie powiedziałem o konsultacjach dietetycznych online.
Jingle
Już na tym etapie pewnie znacie na pamięć przepis z ustawy o VAT, który jest podstawą zwolnienia o którym dzisiaj opowiadam. I jak pewnie pamiętacie, nie ma tam żadnej informacji o tym, czy usługi medyczne są świadczone osobiście, w gabinecie, czy też zdalnie.
Okazuje się jednak, że jeszcze do niedawna było to bardzo istotne i urzędy skarbowe nie zgadzały się na stosowanie zwolnienia z VAT w przypadku konsultacji online. Mówiły, że przecież skoro usługa jest świadczona bez osobistego kontaktu z klientem, to nie można mówić o usłudze medycznej.
Mało tego, nawet Wojewódzki Sąd Administracyjny powiedział, że “Leczenie wymaga ciągłej interakcji pomiędzy pacjentem a specjalistami. Nic nie zastąpi bezpośredniego kontaktu z drugą osobą. W opinii sądu leczenie przez internet nie jest możliwe. Przez internet nikt nie zbada pacjenta, nie poprowadzi terapii i nie wyleczy”
To jest co prawda wyrok z 2013 roku, ale wtedy już Internet miał się świetnie, Skype funkcjonował, może jakość była trochę gorsza, a Internet wolniejszy, ale w zasadzie nie dużo się od tamtego czasu zmieniło w kwestii możliwości technicznych do przeprowadzenia wideorozmowy.
Na szczęście, po wielu kolejnych przegranych sprawach, w końcu coś się przełamało w interpretacjach urzędów i w końcu, gdzieś na przełomie 2019 i 2020 roku zaczęto wydawać pozytywne interpretacje mówiące, że w zasadzie przez Internet też można zbadać i wyleczyć pacjenta. Potem w 2020 roku przyszedł wiadomo jaki wirus i okazało się że w zasadzie wszystkie teleporady i telewizyty mają się świetnie. Jednak da się przez internet zbadać pacjenta, poprowadzić terapię i wyleczyć.
I póki co, ta linia interpretacyjna się utrzymuje także trzymajcie kciuki, żeby dalej nic się w tym temacie nie zmieniło. Przy czym tak samo jak wcześniej, polecam dla pewności mieć swoją interpretację indywidualną, żeby po prostu spać spokojniej. Gdyby ktoś potrzebował pomocy w napisaniu porządnego wniosku, w przeprowadzeniu przez cały proces uzyskania interpretacji, to napiszcie do mnie na adres jaroslaw@badowski.info lub przez stronę internetową www.jaroslawbadowski.pl
Jingle
Jeżeli dalej tu jesteście, to gratuluję! Omówiliśmy sobie podstawowe dwa rodzaje zwolnienia z VAT (to jedno do 200 tys. zł przychodu) i drugie niezależące od kwoty, a od rodzaju wykonywanych usług i tego kto te usługi wykonuje.
Wspomniałem o pułapce usług doradczych, powiedziałem o tym czy dietetyk to zawód medyczny, jakie kwalifikacje musi mieć dietetyk żeby korzystać ze zwolnienia oraz w jakim celu musi przyjść pacjent do dietetyka, aby ta konsultacja mogła korzystać ze zwolnienia z VAT.
Ten odcinek na pewno nie wyczerpuje wszystkich kwestii dotyczących opodatkowania dietetyków i jest pewnym uproszczeniem. Pamiętajcie że to jest podcast, w któym staram się Wam przybliżać kwestie podatkowe, ale nie jest to indywidualna konsultacja. Traktujcie to raczej jako taka zajawka tematu, omówienie podstaw, a nie jako doradztwo podatkowe.
Chętnie posłucham co myślicie o tym odcinku i w ogóle o sytuacji podatkowej dietetyków. Chętnie też poznam Wasze potrzeby na kolejne odcinki, także zostawiajcie komentarze, obserwujcie podcast Niezbędnik Przedsiębiorcy i kontaktuje się ze mną przez stronę jaroslawbadowski.pl bez polskich znaków. Dzięki za dzisiaj, cześć!
5 Comments
[…] interpretacjach indywidualnych już trochę mówiłem w odcinku o dietetykach (kliknij!). Dodatkowo planuję też nagrać zupełnie oddzielny odcinek właśnie o tym temacie, bo to jest […]
Dzień dobry.
Jestem dietetykiem i chciałbym przeprowadzić w szkole jednorazowy wykład na temat zdrowego odżywiania. Czy na taki wykład musi być zawarta umowa? Czy wystarczy wystawienie rachunku o który prosi szkoła? Kwota z a wykład to 200zł?
Pozdrawiam serdecznie
Adam Kuczyński
Czy jeżeli ktoś ma tytuł magistra z dziedziny niemedycznej i zrobił studia podyplomowe z dietetyki to czy można stwierdzić, że ma wystarczajace kwalifikacje do zawodu dietetuka dające podstawę do zwolnienia z VAT?
Niestety same studia podyplomowe nie wystarczą. Musi być licencjat lub magister w zakresie dietetyki.
JB
Dzień dobry,
Nie ma obowiązku zawierania pisemnej umowy.
JB