
Śmierć i podatki to podobno jedyne dwie pewne rzeczy w życiu każdego człowieka. Na śmierć nic nie poradzę, ale przynajmniej mogę powiedzieć Wam, jak używając kosztów w działalności gospodarczej, znacząco zmniejszyć podatki. Zapraszam!
*Intro
W siódmym odcinku mojego podcastu opowiem o czymś, co dotyka praktycznie każdego przedsiębiorcę i to bez względu na to, czy dopiero zakłada swoją pierwszą firmę, czy już prowadzi ją wiele lat. Jest to rzecz, która mam wrażenie jest takim świętym graalem biznesu, ludzie rozmawiając o tym wymieniają się doświadczeniami, efektami w obniżeniu podatku oraz dzielą się mniej lub bardziej ryzykownymi sposobami. Mowa oczywiście o robieniu kosztów, czy też wrzucaniu czegoś w koszty. Jest to mechanizm, który ma ogromny wpływ na wysokość podatków, które musimy płacić do urzędu skarbowego. I tu mowa jest zarówno o podatku dochodowym jak i o podatku VAT.
W tym odcinku odpowiemy sobie na pytania:
Dużo pytań, nie traćmy czasu. Zaczynamy.
*Jingle
Od początku. Co to w ogóle jest robienie kosztów. Przypomnę podstawową zasadę obliczania podatku dochodowego – ona działa zarówno w jednoosobowych działalnościach gospodarczych (z wyjątkiem ryczałtu), działalności nierejestrowanej i w spółkach. Osiągamy jakiś przychód, ale oprócz tego, żeby osiągnąć ten przychód, ponosimy koszty. Żeby obliczyć podatek dochodowy, musimy obliczyć, no właśnie, dochód. A dochód to w uproszczeniu mówiąc różnica między kwotą przychodów a kwotą poniesionych kosztów. Wiem ,że to bardzo proste, ale muszę to powiedzieć. Zatem na przykład sprzedajemy hulajnogę za 1000 zł, ale żeby ją sprzedać, musieliśmy ją najpierw kupić, powiedzmy za 700 zł – zatem obliczamy różnicę, wychodzi nam 300 zł, to jest nasz dochód i od tylko od tego płacimy podatek dochodowy, na przykład 12%, czyli 36 zł. Voilà!
Wyjątkiem jest opodatkowanie na ryczałcie. U ryczałtowców podatek wylicza się od przychodu, z pominięciem kosztów. Ale to nie znaczy, że osoby opodatkowane ryczałtem nie powinny w ogóle robić kosztów. Większości z nich nadal się to opłaci, ale o tym później.
W każdym razie, z tej podstawowej zasady już jasno wynika o co chodzi z tymi kosztami. Ujmujemy je w księgowości, żeby zmniejszyć podatek. Żeby przedsiębiorca zapłacił podatek od realnego dochodu, a nie od całej kwoty która wpłynęła na jego konto po sprzedaży towaru albo usługi. Zatem bardzo ważne jest, żeby poniesione koszty brać pod uwagę przy wyliczaniu podatku, bo po prostu powodują one znaczne ich obniżenie. To się po prostu opłaca.
Zazwyczaj dzięki kosztom oszczędzamy od 9% wartości zakupu aż do nawet ponad 50% w ekstremalnych przypadkach i biorąc pod uwagę też odliczenie VATu. Na przykład będąc czynnym podatnikiem VAT, rozliczającym podatek dochodowy na skali podatkowej, z każdego zakupu możemy odliczyć VAT, czyli zazwyczaj 23%, a do tego oszczędzamy jeszcze na podatku dochodowym 12 lub 32% i składce zdrowotnej 9%. Zatem wydanie 1000 zł powoduje obniżenie naszych całkowitych obciążeń o jakieś 350zł czy nawet ponad 500 zł jeżeli wpadamy w drugi próg podatkowy.
Mimo że to jest całkiem sporo, to pamiętajcie że nigdy nie oszczędzamy tyle, ile wydaliśmy. Więc od razu uprzedzam i ostrzegam przed robieniem kosztów na siłę tylko po to, żeby obniżyć podatek. Jeżeli mam do zapłaty 500 zł podatku, to wolę wydać już te 500 zł i mieć z głowy podatek, niż szukać jakiegoś kosztu, na który wydam ponad 1000 zł, a finalnie będzie mi to w ogóle nie potrzebne. Także przestrzegam przed robieniem kosztów na siłę. Kupujemy tylko to, co faktycznie jest nam w firmie potrzebne.
Przypuszczam jednak, że to co powiedziałem przed chwilą jest dla większości z Was zupełnie oczywiste. Szczególnie dla kogoś, kto już jakiś czas prowadzi swój biznes. Bez wliczania kosztów prawdopodobnie nie istniałby już na rynku, bo wydatki na podatki po prostu by go całkowicie zrujnowały.
Ciekawie zaczyna się robić wtedy, kiedy wchodzimy w bardziej nieoczywiste wydatki. Wiadomo, że jak chcemy sprzedać hulajnogę to ujmiemy koszt zakupu tej hulajnogi. Ale to nie wszystkie koszty, jakich najczęściej jeszcze można użyć aby zmniejszyć legalnie podatek. Oprócz tego mamy koszt wysyłki, magazynowania, koszt księgowości, reklamy, strony internetowej, doradztwa podatkowego oczywiście, może lunchu z klientem, na którym omawiamy zasady współpracy, wynajem biura, szkolenia branżowe itp.
W pewnym momencie przedsiębiorca dochodzi do takiego momentu, gdzie albo nie wie, czy to co kupił może bezpiecznie zostać użyte jako koszt – na przykład ten lunch z klientem albo wyjazd służbowy, albo chciałby kupić coś dodatkowego, może nawet niepotrzebnego, tylko po to żeby zmniejszyć sobie podatki. Opowiem o obu tych przypadkach.
*Jingle
Mamy trzy główne warunki, które musimy spełnić za każdym razem, gdy chcemy zmniejszyć sobie podatki używając jakiegoś kosztu.
Po pierwsze, koszt musi być związany z działalnością gospodarczą. A konkretnie, wydatek musi być poniesiony w celu osiągnięcia przychodu, zabezpieczenia lub zachowania źródła przychodu. Czyli zakup hulajnogi jest okej, jeżeli później ją sprzedajemy – wtedy mamy koszt w celu osiągnięcia przychodu. Albo kupujemy ją, żeby dojeżdżać szybko do klientów – to też wtedy może podnieść nasze przychody. Możemy też kupić hulajnogę, żeby na przykład nasz pracownik, ochroniarz mógł jeździć ją po placu wokół magazynu i kontrolować, czy nikt się nie włamuje. Wtedy to też jest koszt, bo zabezpieczamy źródło naszego przychodu, czyli w tym przypadku magazyn. Ale jeżeli kupujemy hulajnogę, żeby sobie rekreacyjnie nią jeździć po pracy, to już ona kosztu uzyskania przychodu stanowić nie może. To był pierwszy warunek.
Po drugie, wydatek musi być odpowiednio udokumentowany, co umożliwia jego weryfikację przez organy podatkowe. Najczęściej takim dokumentem jest faktura. Ale może to być też na przykład paragon z NIP’em, jeżeli wartość brutto nie przekracza 450 zł.
Po trzecie, wydatek musi odzwierciedlać faktyczną transakcję gospodarczą, a nie być jedynie operacją mającą na celu sztuczne obniżenie podstawy opodatkowania. Za tworzenie i używanie fikcyjnych faktur można sobie narobić ogromne problemy włącznie z więzieniem. Zdecydowanie nie polecam zabawy w takie rzeczy.
Od tych trzech punktów zawsze trzeba zaczynać analizę czy dany wydatek może być kosztem czy nie. Więc jeżeli przesyłamy księgowej swoje koszty z całego miesiąca, to nie możemy się dziwić że zapyta nas, w jakim celu kupiliśmy na przykład telewizor na fakturę. Bo ona po prostu uprzedza urząd skarbowy, który może w każdej chwili zażądać takich wyjaśnień. I nie można z góry powiedzieć, czy telewizor można wrzucić w koszty, bo to wszystko zależy właśnie od celu, w jakim taki wydatek ponosimy. Jeżeli kupujemy go do siebie do salonu, żeby oglądać Netflixa po pracy, to taki telewizor nie może być kosztem z firmie. Ale jeżeli kupujemy telewizor do naszej sali konferencyjnej, na której będziemy wyświetlać prezentacje sprzedażowe albo edukacyjne dla zespołu, to już jak najbardziej. Albo handlujemy telewizorami i to jest nasz towar, to wtedy oczywiście też. Widzicie – ta sama rzecz, a dwie różne odpowiedzi. Wszystko zależy od przeznaczenia i udowodnienia celowości. Dlatego księgowa o to dopytuje, bo widząc samą fakturę nie jest w stanie stwierdzić w jaki sposób zakup telewizora przyczyni się do wzrostu przychodów firmy albo do zabezpieczenia źródła tych przychodów.
*Jingle
Te trzy warunki, o których przed chwilą powiedziałem to taka podstawa. Ale niestety nawet jeżeli kupimy coś, co spełnia te warunki, to jeszcze nie zawsze znaczy, że bezpiecznie możemy użyć takiego wydatku do obniżenia podatków.
Ważne jest też to, żeby dany wydatek nie był na liście kosztów zakazanych.
Lista takich zakazanych kosztów jest naprawdę długa i znajduje się w ustawie o podatku dochodowym. Wybrałem kilka, moim zdaniem, najważniejszych punktów. Zatem kosztem nie będą:
Jak słyszycie, nie zawsze ustawa daje nam jasną odpowiedź czy konkretny wydatek może być kosztem, czy nie. Skąd wiedzieć, czy jak kupuję okulary do pracy z komputerem to jest to wydatek osobisty, czy koszt firmowy? Albo jak kupuję rower, którym będę dojeżdżał do klientów, to czy taki rower może być kosztem? A kask do tego roweru? W sumie to kask zabezpiecza mnie, czyli niejako źródło przychodów, ale też nie tylko mnie jako przedsiębiorcę, tylko tez mnie jako człowieka – czyli w sumie trochę wydatek firmowy, a trochę osobisty.
I takich pytań i wątpliwości jest naprawde mnóstwo, a w żadnej ustawie nie znajdziemy konkretnej odpowiedzi. To dlatego czasem Twoja księgowa nie będzie chciała ująć kasku w kosztach, a od kolegi dowiesz się, że jego księgowa to bez problemu wrzuciła kask i jeszcze światełko zaproponowała żeby wziąć na fakturę.
Może być tak, że Twoja księgowa miała kiedyś kontrolę i jej urzędnik wyrzucił podobne rzeczy z kosztów, co wiązało się z oddaniem podatku wraz z odsetkami, może nawet mandatem. A druga księgowa albo nie miała nigdy kontroli z tego zakresu, albo miała, ale na przykład trafiła na wyrozumiałego urzędnika który już z tym żadnego problemu nie miał. Obie księgowe poruszają się trochę “na czuja” i zupełnie nie można im się dziwić. Pamiętajcie też, że to Wy jako przedsiębiorcy ostatecznie decydujecie, co ujmujecie sobie w kosztach i Wy ostatecznie odpowiadacie przed urzędem skarbowym. Księgowa zazwyczaj chce Wam po prostu pomóc i oszczędzić problemów.
Skąd zatem uzyskać większą pewność czy dany wydatek może być kosztem podatkowym czy nie? Z pomocą przychodzi interpretacja indywidualna.
*Jingle
O interpretacjach indywidualnych już trochę mówiłem w odcinku o dietetykach (kliknij!). Dodatkowo planuję też nagrać zupełnie oddzielny odcinek właśnie o tym temacie, bo to jest bardzo ciekawa i przydatna rzecz, jeżeli potrafimy ją odpowiednio wykorzystać.
A chodzi o to, że jeżeli nie jesteśmy pewni jak stosować jakiś przepis podatkowy, tak jak w tym przypadku – czy dany koszt spełnia wymagania postawione w ustawie, to mamy możliwość wysłania odpowiedniego zapytania do Krajowej Informacji Skarbowej wraz z naszą opinią i uzasadnieniem tej opinii, a Dyrektor KISu odpowie nam, czy mamy rację, czy nie.
Jest to o tyle przydatne, że nie musimy podejmować ryzyka wrzucając coś w koszty i czekając 5 lat na potencjalną kontrolę, tylko zawczasu wysyłamy zapytanie i jeżeli dostaniemy pozytywną odpowiedź, to jesteśmy tą odpowiedzią chronieni przed urzędem skarbowym.
Drugą zaletą jest fakt, że takie interpretacje są dostępne na stronach rządowych do wglądu, oczywiście po usunięciu danych osobowych. Dzięki temu możemy sobie sprawdzać jak Krajowa Informacja Skarbowa reagowała na podobne przypadki i tym samym jakiej odpowiedzi możemy się spodziewać gdy sami wyślemy zapytanie. Możemy też sobie analizować te inne interpretacje i zauważać błędy, jakie ludzie popełnili w tych wnioskach i jeżeli dostali negatywną odpowiedź, to może wystarczy zmienić lub poprawić niektóre argumenty i wtedy na nasze zapytanie dostaniemy pozytywną odpowiedź.
To są interpretacje indywidualne, więc mogą się różnić w każdym przypadku. Ale zawsze dają nam jakieś odniesienie i punkt oparcia, bo założenie ogólne jest takie, że system podatkowy powinien działać jednakowo dla wszystkich.
Przedstawię Wam kilka moim zdaniem najciekawszych i nieoczywistych pomysłów na koszty w firmie, które dostały pozytywną interpretację KISu.
*Jingle
Pierwszy koszt, zaakceptowany w interpretacji indywidualnej przez Krajową Informacją Skarbową to zegarek! Ze smartwatchami nie było nigdy jakiegoś dużego problemu, ponieważ często kupowane są one przede wszystkim do pracy – można na nich odbierać maile, dyktować wiadomości, prowadzić kalendarz firmowy i tym podobne. Natomiast w tym przypadku podatnik, a konkretnie prawnik, poszedł krok dalej i zapytał, czy zegarek mechaniczny o wartości dwóch i pół tysiąca złotych może stanowić koszt w jego działalności. Uargumentował to tym, że rozlicza się z klientami za każde poświęcone 5 minut na daną sprawę – zatem musi mieć odpowiednie narzędzie do odmierzania czasu przeznaczanego na zajmowanie się poszczególnymi zadaniami z możliwością zatrzymywania i wznawiania tego stopera. Taką funkcję chronografu posiadał właśnie zegarek, który zamierzał kupić. Prawnik dodał jeszcze, że używanie zegarka jest znacznie wygodniejsze i bardziej praktyczne dla niego niż używanie dedykowanej aplikacji.
Podatnik wykazał też, że taki zakup jest racjonalny ekonomicznie, nieprzesadzony – czyli nie jest wydatkiem na reprezentację. Nie chodzi o kupowanie drogiego, luksusowego zegarka żeby chwalić się przed klientami, a raczej o solidny i sprawny zegarek z funkcją chronografu.
Krajowa Informacja Skarbowa zgodziła się z tymi argumentami i uznała, że faktycznie zakup wspomnianego zegarka może być uznany jako koszt uzyskania przychodu.
Podobną interpretację uzyskał też inny podatnik, tym razem kupując nawet droższy, szwajcarski zegarek za ponad 5 i pół tysiąca złotych.
Ale już na przykład przedsiębiorca, który w 2023 roku zapytał Krajową Informację Skarbową czy może wrzucić w koszty zegarek za 30 tys. zł, dostał odpowiedź negatywną. Mimo że też chciał odmierzać czas klientom, miał funkcję chronografu itp. KIS stwierdził, że tak drogi zegarek głównie będzie służył przedsiębiorcy do budowania swojego wizerunku jako zamożnego człowieka. A to jest według nich reprezentacja, a jak już wiecie koszty reprezentacyjne są zakazane.
I nie ma tak, że gdzieś w jakimś przepisie jest napisane, że zegarki do 5 tysięcy złotych są w porządku, a za 30 już nie. To są czasem opinie poszczególnych osób odpowiedzialnych za wydawanie interpretacji indywidualnych, dlatego nie zawsze warto opierać się na cudzych, tylko zadbać o posiadanie własnej. Jeżeli otrzymamy negatywną interpretację, a się z nią nie zgadzamy, możemy ją zaskarżyć do sądu administracyjnego i tam próbować udowodnić swoją rację.
Drugi pomysł na koszt podatkowy, to podróże służbowe. A konkretnie diety, czyli prawnie ustalona kwota, którą przedsiębiorca może sobie wpisać w koszty za każdy dzień przebywania w podróży służbowej, jeżeli nie ma zapewnionego wyżywienia. Diety w podróżach krajowych są bardzo niskie, ale ciekawie zaczyna się robić gdy wyjeżdżamy na spotkanie z klientem lub na jakieś zlecenie za granicę. Nie wiem czy wiecie, ale za każdy pełny dzień przebywania służbowo na przykład w Hiszpanii można sobie dopisać do kosztów 50 EUR. Jedziemy na 10-dniową podróż służbową do Hiszpanii? Wpisujemy sobie 500 EUR w koszty, czyli ponad 2 tysiące złotych.
Oczywiście po naszej stronie, tak jak z resztą w każdym przypadku, pozostaje udowodnienie i udokumentowanie, że faktycznie pojechaliśmy tam w celu osiągnięcia przychodu albo zabezpieczenia jego źródła, a nie prywatnie na wakacje. Pamiętajcie, że urzędy skarbowe też potrafią korzystać z Instagrama 😉
Inna interpretacja indywidualna pozwoliła z kolei na zaliczenie do kosztów wydatków na zakup psa oraz jego utrzymanie. Tak jest – chodzi o prawdziwego, żywego psa. Jeżeli ktoś potrzebuje psa obronnego, który będzie pilnował majątku jego firmy, biura, magazynu, to jest to wydatek na zabezpieczenie źródła przychodu i taki zakup może nam posłużyć do obniżenia podatków.
Tylko niech Wam nie przychodzi do głowy specjalnie kupowanie psa tylko w tym celu. W ogóle widziałem, że na tik toku i na instagramie wysypała się jakaś fala filmików promujących właśnie wrzucenie psa w koszty. Ja jednak zauważyłem, że pozytywne interpretacje dotyczą naprawdę takich przypadków, gdzie taki pies był faktycznie niezbędny i przydatny w firmie i to się dało udowodnić. Jeżeli teraz ktoś prowadząc jednoosobową działalność, pracując z domu pomyśli że bezpiecznie można sobie zaliczyć psa jako koszt uzyskania przychodu, to może się niemiło zaskoczyć.
Coraz lepiej pod kątem podatkowym mają się natomiast influencerzy, twórcy internetowi i modelki. I to jest coś o co ja walczyłem już od dawna. Jeszcze 5 lat temu urzędu skarbowe nie miały pojęcia o co chodzi z tymi Internetowymi zawodami i traktowały je jak typowe profesje – czyli zazwyczaj mało kreatywnie. Na szczęście od niedawna zauważam taki pozytywny trend i na przykład w interpretacji z października 2023 roku influencerka modowa dostała zgodę na zaliczenie do kosztów podatkowych wydatków na ubrania, torebki, buty, bilety wstępu do różnych miejsc, przeloty samolotem, ekspres do kawy czy też noclegi w różnych krajach. Twierdziła, że to były zakupy potrzebne do różnych współprac reklamowych albo przedmioty służące jako rekwizyty w sesjach zdjęciowych. Tutaj ważne jest to, że podatniczka oświadczyła przy tym, że są to wydatki tylko na potrzeby firmy i nie będzie ich w żaden sposób wykorzystywać prywatnie – dlatego też otrzymała zgodę Krajowej Informacji Skarbowej. Jak widać, można ciekawie to rozegrać.
Ostatni ciekawy pomysł jaki Wam podrzucę to wrzucenie do kosztów przedmiotów, które kupiliście przed założeniem działalności gospodarczej. Czyli zakładacie działalność gospodarczą, ale już macie swój komputer, telefon, aparat fotograficzny i nie potrzebujecie kupować nowych. W takim przypadku macie możliwość wniesienia prywatnego majątku do majątku firmowego i ujęcia go w środkach trwałych, a finalnie właśnie w kosztach firmowych. Wyceniacie wtedy taki przedmiot po cenach rynkowych, spisujecie proste oświadczenie, przekazujecie księgowej i już macie koszt, mimo że go ponieśliście już dawno temu. To rozwiązanie ma tylko taki minus, że jeżeli zechcecie sprzedać taki środek trwały, to będzie to Wasz przychód do opodatkowania. Dlatego opłaca się to robić zazwyczaj z takimi rzeczami, które jeszcze przez kilka lat będziecie używać w firmie.
*Jingle
Ostatnią rzeczą, o której chcę powiedzieć to kwestia odliczania podatku VAT od poniesionych kosztów. Do tej pory opowiadałem przede wszystkim o kosztach uzyskania przychodu na potrzeby podatku dochodowego PIT albo CIT. Natomiast oprócz tego, że wydatki firmowe obniżają podatek dochodowy, to Ci z Was, którzy są zarejestrowani do VATu jako czynni podatnicy, mają możliwość odliczenia sobie VATu z tych kosztów. VAT to w ogóle mega głęboki temat i jeszcze co najmniej kilka odcinków podcastu będzie mu poświęcone, ale tutaj w dużym uproszczeniu powiem tak – że jeżeli kupujecie sobie dajmy na to nowy komputer do firmy. Kosztuje on 8 tysięcy złotych brutto – to znaczy że jak idziecie do Media Expert to taką cenę widzicie na plakietce. Kupując go na firmę, macie prawo odzyskać cały wydany VAT na taki zakup. A jest go tam w tym przypadku około półtora tysiąca złotych, więc kwota jest naprawdę znacząca. Zazwyczaj ta kwota po prostu pomniejsza nasz VAT do zapłaty ze sprzedaży, ale jeżeli akurat mieliśmy niską sprzedaż w danym miesiącu, albo sprzedajemy nasze usługi za granicę, to taki VAT w całości możemy odzyskać z urzędu skarbowego.
Podstawowa zasada przy odliczaniu VAT jest taka, że odliczenie to jest możliwe w takim zakresie, w jakim zakupy wykorzystywane są do czynności opodatkowanych tym podatkiem. Dlatego jeżeli ktoś nie jest czynnym podatnikiem VAT, to nie ma prawa też do odliczenia tego podatku z zakupów. Jeżeli ktoś na przykład ma sprzedaż mieszaną, czyli część jest ovatowana, a część nie – to też stosuje odpowiednią proporcję przy odliczaniu podatku VAT.
Niektóre wydatki są też całkowicie zakazane jeżeli chodzi o odliczenie VAT. Część z nich może pokrywać się z tymi zakazanymi kosztami w podatku dochodowym – na przykład ogólnie wydatki osobiste, niesłużące działalności w ogóle nie będą odliczane – ani w podatku dochodowym ani w VACIE. Ale część się nie pokrywa. Na przykład wydatki na usługi noclegowe czy na jedzenie w restauracji mogą być kosztem w podatku dochodowym, ale już VATu nie można od nich odliczyć – bo po prostu ustawa tego wprost zakazuje.
I to właśnie ta możliwość odliczania VAT sprawia, że osoby rozliczające się na ryczałcie, jeżeli są VATowcami, to nadal powinny zbierać faktury za zakupy firmowe i przekazywać je księgowej. To nie jest tak, że jak już ktoś jest na ryczałcie to traci sens w ogóle robienie kosztów. One nie zmniejszą podatku dochodowego, ale mają możliwość obniżenia VATu i to się często bardzo opłaca. Dlatego nawet na ryczałcie warto robić koszty.
*Jingle
To już wszystko w siódmym odcinku podcastu Niezbędnik Przedsiębiorcy. Temat kosztów to temat naprawdę głęboki, o którym można by rozmawiać godzinami. Tutaj postarałem się wyciągnąć taką esencję, najważniejsze informacje i kilka ciekawych pomysłów na koszty. Pamiętajcie, że najważniejsze jest spisywanie sobie argumentów odpowiadających na pytanie “w jaki sposób ten koszt przydał mi się w działalności?”. Urząd może kontrolować nas nawet 6 lat wstecz i może się okazać, że za jakiś czas po prostu nie będziemy pamiętać po co coś kupiliśmy. A to na nas, jako na przedsiębiorcach spoczywa ten obowiązek udowodnienia racjonalności danego wydatku.
Obserwujcie podcast, kontaktujcie się ze mną przez stronę jaroslawbadowski.pl, wszystkiego dobrego, do usłyszenia!